Najnowsze wpisy

6 czerwca na rynku ukaże się wyjątkowa pozycja - Skin Doctor autorstwa dr Izabeli Lenartowicz. Wyjątkowa, jako że przedstawiana jest jako "Biblia zdrowej cery".

W książce Izabela Lenartowicz – światowej sławy lekarz udziela sprawdzonych porad na temat leczenia i pielęgnacji cery, kosmetyków i zabiegów medycznych.

To skuteczny program w walce z powszechnymi problemami skóry. Przekonasz się, jak wyleczyć AZS, jak pozbyć się trądziku, jak przywrócić jędrność skórze po czterdziestce oraz jak poradzić sobie z przebarwieniami i cerą naczynkową.

Ponadto dowiesz się, jak cera zmienia się z wiekiem, które kosmetyki zawierają w swoim składzie probiotyki, jak pielęgnować skórę męską, kiedy warto zrobić mikrodermabrazję i o co chodzi z mezoterapią.

W Biblii Zdrowej Cery znajdziesz wskazówki na temat diety i stylu życia, poznasz działanie hormonów oraz wpływ psychiki na skórę.

Obowiązkowa pozycja, dzięki której zyskasz nie tylko zdrową skórę, ale także pewność siebie i większe poczucie własnej wartości.

O Autorce:
Izabela Lenartowicz – światowej sławy lekarz, osobowość Who is Who, członkini World Society, laureatka Anioła Medycyny (2013), właścicielka kliniki medycznej.


Wczoraj doskonale znana marka Avon ruszyła z nową odsłoną kampanii „Avon się sprawdza”. Któż w niej ambasadoruje?  Nie, nie kolejna celebrytka zachwalająca kosmetyki, ale „ekspert od zadawania pytań” - celebryta Hubert Urbański. Tak, kojarzony raczej z damską klientelą Avon tym razem postawił na faceta.
zrzut ekranu ze spotu reklamowego

W spotach reklamowych prowadzący teleturniej "Milionerzy", w formule tegoż teleturniej, pyta Polki o kosmetyki marki Avon. Jego twarz pojawi się również na okładce nowego katalogu Avon, na maj bodajże. 
O ile udział tegorocznych żeńskich ambasadorek marki - Marta Żmuda-Trzebiatowska i Katarzyna Zielińska - jestem w stanie zrozumieć bez zastrzeżeń (bo co im szkodzi trochę dorobić na boku na reklamie?), o tyle do udziału Huberta Urbańskiego w takiej kampanii, takiej marki, podchodzę jak do jeża.
Jego pewność siebie, nachalność, od razu kojarzą mi się z nieśmiertelnymi reklamami z Zygmuntem Chajzerem w roli głównej, który pakuje się z butami - i paczką proszku pod pachą - na kwaterę i od progu przekonuje, że zna remedium na wszelkie kobiece bolączki (czyt. najlepszy proszek do prania!), a w ogóle, to "co wy, kobiety, wiecie o praniu?".
I jeszcze ten paluch wycelowany prosto w oglądającego! "Do mnie mierzysz? Do mnie??" - jakby powiedział Travis Bickle. 
"Się sprawdza". A równie dobrze mogłoby być "A coś ty zrobił dla realizacji planu 5-letniego" albo "Wuj Sam cię potrzebuje". 
Formuła palucha wiecznie żywa.
A Wy, to "kupujecie"?

Nienawiść jest wszechobecna. Na co dzień, na ulicy, w szkole i w miejscu pracy. Fala hejtu i nienawiści to niemal norma w internecie, w mediach społecznościowych w szczególności. Ale nienawiść w modzie? Tak, zdarza się.

Duńska marka obuwnicza Bianco od nienawiści własnie rozpoczęła swoją najnowszą kampanię na sezon wiosna-lato 2018. Kampania zatytułowana „Hate is so 2018”, której kreację przygotowała agencja &Co, to swoisty manifest modowo-społeczny.

Ważnym elementem kampanii jest wideo - dostępne poniżej - którego bohaterem jest humanoid analizujący ludzkie zachowania online. Z zebranych przed niego danych wynika, że największym trendem 2018 r. jest nienawiść. Internauci nienawidzą wszystkiego i wszystkich, m.in. kobiet, mężczyzn, bogatych, biednych, osób wyglądających odmiennie, innych religii, a nawet pogody czy ananasa na pizzy.

To, że zajmujemy się sprzedażą butów, nie sprawia, że nie możemy zabierać głosu w społecznie ważnych kwestiach – twierdzą przedstawiciele firmy.

A Wy co sądzicie o mieszaniu się mody do spraw społecznych, polityki, ekologii, itd., itp.?




Suitsupply, holenderska firma odzieżowa, naraziła się swoim fanom, a i sporą część z nich straciła. Wszystko przez nową kampanię wiosenno-letnią, w której wykorzystano zdjęcia osób homoseksualnych okazujących sobie nawzajem mniej lub bardziej płomienne uczucia. 

Na reakcję internautów nie trzeba było długo czekać. Z profilu marki odzieżowej na Instagramie błyskawicznie zniknęło kilkanaście tysięcy followersów.

Bohaterami zdjęć i reklamy do kampanii „Find your perfect fit” są osoby homoseksualne, które na zdjęciach - i w klipie dostępnym poniżej - przytulają się czy całują. Kampania okazała się, delikatnie mówiąc, kontrowersyjna. Na Facebooku i Instagramie lawinowo posypały się krytyczne komentarze, część Internautów była zniesmaczona, część deklarowała wręcz bojkot marki Suitsupply.

Sam prezes Suitsupply Fokke de Jong wyznał, że celem kampanii jest celebracja wszystkich związków między ludźmi, opartych na miłości. Cóż najwyraźniej nie przypadło to do gustu Klientom.

A to jednak trochę zaskakujące. Tajemnicą poliszynela jest bowiem fakt, że w branży modowej osoby homoseksualne, jeśli już nie dominują, to przynajmniej stanowią spory odsetek. Tym bardziej dziwi tak ostra i dość niespodziewana reakcja.



Za cztery lata rynek modowy w Polsce osiągnie wartość ponad 43 mld zł. To coraz bardziej perspektywiczna branża dla młodych ludzi - przekonuje agencja informacyjna Newseria Biznes.

Według prognoz PMR rynek odzieży i obuwia w Polsce w 2022 roku osiągnie wartość 43,2 mld zł. Sukcesy krajowych firm powodują, że branża ta przyciąga coraz więcej młodych osób, które wybierają tę ścieżkę kariery.



– Przemysł modowy stał się ogromnym biznesem. Do tej pory postrzegany był jako część show-biznesu, ale wiemy, że jest on już bardzo mocno poparty liczbami. Chociażby samym faktem, że ta gospodarka globalnie jest warta ponad 2,5 tryliona dolarów rocznie i stanowi ok. 2 proc. PKB – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Urszula Wiszowata, kierownik studiów podyplomowych Prawo i zarządzanie w sektorze mody na Uczelni Łazarskiego. – W Polsce ten biznes ma się znakomicie, co możemy obserwować od kilkunastu lat. Polskie firmy już rywalizują z zagranicznymi jak równy z równym. Znamy przypadek ekspansji LPP w Londynie. Dwie nasze spółki są w WIG20. Jest czym się chwalić.

Na warszawskiej giełdzie notowanych jest kilka polskich firm odzieżowych i obuwniczych. Roczne przychody największych z nich liczone są w miliardach złotych, a zysk netto – w setkach milionów.

– Sektor modowy w Polsce rozwija się w tempie bardzo dynamicznym. W latach 90. polskie fabryki były nierentowne w stosunku do fabryk zachodnich. Dziś ta sytuacja się zmieniła – ocenia Agnieszka Oleksyn-Wajda, radca prawny, kierownik studiów podyplomowych Prawo i zarządzanie w sektorze mody na Uczelni Łazarskiego. – Na naszym rynku modowym mamy ponad dwa tysiące zarejestrowanych podmiotów, które zajmują się produkcją odzieży. W rankingach europejskich jesteśmy coraz wyżej – zajmujemy 8. pozycję, jeżeli chodzi o rynek modowy w znaczeniu gospodarczym. Polacy coraz więcej wydają rocznie na ubrania. Jeszcze w 2013 roku wydawaliśmy rocznie około sześciuset złotych, a dziś ponad tysiąc złotych rocznie.

Jak wynika z raportu PMR „Handel detaliczny odzieżą i obuwiem w Polsce 2017. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2017-2022” polski rynek w 2022 r. osiągnie wartość 43,2 mld zł. Oznacza to wzrost w ciągu niespełna dekady o niemal połowę.

– Trzeba powiedzieć o dużej polaryzacji. Z jednej strony mamy slow fashion, z drugiej – fast fashion, czyli sieciówki, które rozwijają się w szalonym tempie –tłumaczy Agnieszka Oleksyn-Wajda. – Ale one też są tworzone z myślą o młodej grupie odbiorczej. Firmy z sektora slow fashion kierują się zupełnie inną filozofią sprzedażową, są bardzo mocno nastawione na swoją klientkę, oferują bardzo wiele usług okołoproduktowych. Na oba te kierunki jest na rynku miejsce.

Modą i wizerunkiem interesuje się coraz więcej Polaków – obecnie jest to już 68 proc. społeczeństwa. Wciąż jeszcze głównie są to kobiety, ale w młodszych grupach wiekowych (od 19 do 24 roku życia) ta proporcja się zmienia i widać coraz większą rolę mężczyzn. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że tylko w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy roku sprzedaż tekstyliów, odzieży i obuwia wzrosła rok do roku o 17,5 proc. w cenach stałych. To najszybciej rosnąca kategoria spośród wyróżnianych przez GUS. W cenach bieżących wynik jest niższy, ale też dwucyfrowy – 11,7 proc.

– Branża modowa jest niezwykle perspektywiczna, chociażby ze względu na jej dynamiczny rozwój. Rynek rośnie o co najmniej 5–6 proc. rocznie, a więc podmiotów jest coraz więcej i możliwości rozwoju również – podkreśla Urszula Wiszowata. – Skoro polskie spółki wychodzą za granicę, to jak najbardziej potrzebują talentów, nie dość, że możemy się zrealizować artystycznie i biznesowo, to jeszcze jest gdzie. Dlatego zachęcam do rozwoju w tej branży, bo sukces jest niemalże gwarantowany.


Kiedy się czymś interesuję, staram się jak mogę zagłębić w temat. Bo lubię wiedzieć o czym mówię, piszę, dyskutuję. Nie mówiąc już o sytuacji, kiedy “siedzę” w jakiejś branży - bo lubię wiedzieć, co w tej branży piszczy. Ale nie wszyscy tak mają. Dla przykładu, “ikona” (?) stylistek, Joanna Horodyńska, najwyraźniej niespecjalnie interesuje się tym, co się wokół niej dzieje.


Horodyńska jak ognia unika przeglądania magazynów modowych, blogów modowych czy jakże popularnych profili na Instagramie. Tak przynajmniej wynika z wywiadu, jakiego udzieliła niedawno agencji Newseria. Podobno nie chce ulec nadmiernej inspiracji i zaczerpnąć zbyt wiele z pokazywanych tam stylizacji.

– Staram się jednak nie rozglądać za bardzo na boki i dookoła siebie, brać to, co mi się naprawdę podoba – mówi Joanna Horodyńska agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Oczywiście, to chwalebne - unikać nadmiernej inspiracji innymi, by nie rzec wręcz o kopiowaniu cudzego stylu. Z drugiej jednak strony - jak mozna “robić w modzie” i nie interesować się tym, co się w modowym światku aktualnie dzieje?

Chociaż, nie dziwi nic. Stylistka znana jest z ciętego języka, kontrowersyjnych opinii i równie kontrowersyjnych stylizacji (o przerysowanych brwiach nie wspominając!). Joanna Horodyńska ma tylu zwolenników, ilu przeciwników.

Może to zatem kolejna, obliczona pod publiczkę kontrowersja, która ma za zadanie po prostu wzbudzić na nowo zainteresowanie “czołową stylistką RP”?


No, chyba że Horodyńska jest takim guru alfa i omega, że nie musi już podglądać innym. Bo sama jest the best of the best i wszystko wie najlepiej. A nawet jest o mile świetlne przed nadchodzącymi dopiero trendami.

foto: https://lifestyle.newseria.pl