Tak, ale nie w Bytomiu!

| 22:42 Dodaj komentarz
Zgodnie z moimi przewidywaniami, kolejny raz okazało się, że jeżeli coś ma się nie udać, nawet najprostsza rzecz, to właśnie w Bytomiu, mieście na peryferiach Europy i z jego mieszkankami i mieszkańcami.
Oczywiście, nam (bo sprawa służbowa, więc piszę „nam”) się udało. Bo nam się zawsze udaje. Nawet w mieście, nad którym wisi fatum gorsze, niż nad słynnym Salem.
Największe skupisko Bytomian, „Najmilszego miasta” jakiejś czekoladki, reklamującego się, jako „Energia Kultury”, na metr kwadratowy – ogródki piwne na „placu czerwonym”, jak sami mieszkańcy nazywają niegdysiejszy, zabytkowy Rynek.

Nowszy post Starszy post Strona główna