Macademian Girl: Norweskie reality show to świetny pomysł na nagłośnienie problemu wyzysku. Szkoda, że zrobiła się z tego nagonka na blogerów - wideo

| 08:14 Dodaj komentarz
Macademian Girl chwali norweskie reality show pokazujące wyzysk pracowników w Kambodży. Jej zdaniem dzięki udziałowi blogerów przekaz programu trafi do młodych ludzi, i to nie tylko w Norwegii. Polska blogerka nie zgadza się jednak z krytyką blogosfery modowej, jaką wywołał norweski program.
Na początku 2015 roku norweski dziennik „Aftenposten” zamieścił na swojej stronie internetowej 5-odcinkowy reality show „Sweatshop Deadly Fashion”. W programie wzięło udział troje blogerów modowych. Zostali wysłani do Kambodży, by przez miesiąc pracować w jednej z tamtejszych fabryk tekstylnych. Młodzi ludzie pracowali w tragicznych warunkach, a wynagrodzenie nie wystarczało na zaspokojenie nawet najskromniejszych potrzeb. Blogerzy byli zszokowani i przerażeni skrajnym wyzyskiem pracowników miejscowych fabryk tekstylnych. Program pokazał także, że w azjatyckich fabrykach produkowane są nie tylko ubrania dla sieciówek, ale i znanych marek.

– Myślę, że to jest potrzebne, może bardziej nie jako nacisk na blogosferę, tylko na duże koncerny, które rzeczywiście wykorzystują pracowników, bo szyją ubrania za grosze, a potem narzucają na nie ogromną marżę i sprzedają je w sieciówkach. Dobrze, że zostali do tego wykorzystani blogerzy, bo oni mają bardzo duży wpływ na młodych ludzi i wiele informacji mogą im bezpośrednio przekazać. Myślę, że taki też był cel. Niepotrzebnie się z tego zrobiła nagonka na blogerów – mówi Tamara Gonzalez Perea, autorka bloga Macademian Girl, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.
Tamara Gonzalez Perea, Macademian Girl, blogerka modowa,
Tamara Gonzalez Perea (Macademian Girl), blogerka modowa, felietonistka w Onet Autorzy
Polscy internauci dość niechętnie odnieśli się do trójki norweskich nastolatków, uznając ich za nieznające życia, rozpieszczone dzieciaki. Zdaniem Tamary Gonzales Perea świadomość polskiej blogosfery na temat wyzysku pracowników w azjatyckich fabrykach jest dość duża. Nie należy jednak żądać od młodych ludzi zaprzestania kupowania odzieży w sieciówkach, większość z nich nie dysponuje bowiem dużymi zasobami finansowymi. Blogerka zwraca uwagę nato, że program kręcony był w Norwegii, gdzie poziom życia jest znacznie wyższy niż w Polsce.
– W Polsce zarobki są, jakie są, dlatego nie można oczekiwać od ludzi, że będą na bluzkę, którą mogą kupić za 50 zł, wydawali 500, bo ich na to nie stać. Poza tym trzeba zwrócić uwagę na to, co się dzieje z przemysłem luksusowym – jak bardzo jest on luksusowy w Polsce, a jak na poza nią. Na świecie jest coś takiego jak klasa średnia, której w Polsce praktycznie nie ma. Dobrze, że są takie programy. Myślę jednak, że powinniśmy tam zamiast blogerów wysłać kilku PR menadżerów takich marek, żeby na własne oczy zobaczyli te warunki – mówi Tamara Gonzalez Perea.
Blogerka uważa, że to na producentach odzieży, a nie na konsumentach, spoczywa odpowiedzialność za walkę z wyzyskiem pracowników fabryk tekstylnych. Zwraca też uwagę na to, że wiele marek powoli zaczyna wprowadzać linie produkowane w miejscach pochodzenia marki i w warunkach nieurągającej godności pracowników. Jej zdaniem trzeba jednak dalej nagłaśniać problem.
– To, co może zrobić przeciętny konsument, to na pewno taki materiał udostępnić. Jest znacznie lepsza forma nacisku na marki, niż nie zakładanie sobie pętli na szyję i wykosztowywanie się na bardzo drogie rzeczy – mówi Tamara Gonzalez Perea.

Nowszy post Starszy post Strona główna