Fun z funpejdża

| 18:57 Dodaj komentarz
To nieładnie naigrywać się z bliźnich, ale nie mogę już wytrzymać. Myślałem, że to odosobnione przypadki, błędy niedouczonej gimbazy, ale niestety - problem dotyczy branży, która powinna - ba! musi - się na tym znać.




O co chodzi? O "funpage" na Facebooku. Tak, właśnie tak pisany. Najpierw myślałem, że to żart. Potem, że komuś się literki pomieszały. Ale kiedy dostałem "entego" już maila z agencji PR z takim zapisem, to ręce mi opadły, razem ze spodniami.

Drogie Panie Pijarówki (bo od samych Pań takie maile otrzymywałem i Panie zamieszczają ogłoszenia tej treści na Facebook'u)! To, co zapewne macie na myśli, nazywa się fanpage. Od słowa "fan"! Posłużę się Wikipedią: Fan – osoba podziwiająca człowieka, grupę ludzi, dzieło sztuki, bądź ideę. Jest to skrót od słowa fanatyk, jednak jest mniej pejoratywny, a nawet ma pozytywny wydźwięk. Fani określonego zjawiska często organizują się, tworząc tzw. fankluby, lub organizują imprezy z tym związane.

Na Facebook'u fani "organizują" się właśnie wokół fanpage'y (w obiegu jest również spolszczona wersja: fanpejdż) - stron dla Fanów.

A słówko "fun", w języku angielskim znaczy: zabawa, ubaw, uciecha, heca.

W sumie, z Waszych pseudo profesjonalnych pijarowych tekstów wychodzi... niezły "fun". Co, notabene, kiepsko świadczy o Waszej znajomości mediów społecznościowych.





Nowszy post Starszy post Strona główna